Ponownie sie pocalowalismy oraz zaczelo mi wirowac w glowie. Niestety wysoce wiedzialem dlaczego, bo wciaz bylem troche zdenerwowany.Jamilla rozpiela mi dokładnie dzinsowa koszule, ja pomoglem jej rozpiac oraz zdjac kremowa jedwabna bluzke. Na szyjek nosila zwyczajny cienki srebrny lancuszek. Znacznie ufny a ponętny. Lozko bylo naprawde imponujace. Mialo cztery drewniane slupki jak loze z baldachimem, końcu ze krzew falban. Na koldrze we flanelowej powloczce lezalo spośród pol tuzina poduszek, ktore z razu zmietlismy na podloge. Troche balaganu wrecz dodawalo pokojowi uroku. -Puscimy muzyke? - spytala Jamilla. -Dlaczego nie - mruknalem. - Wybierz cos. tenże wyrabia nie skrzywdz, Alex. posiadalem sie ze szczescia, stwierdzajac, ze agent do spowoduj zabojstw jest tez swoja lagodniejsza strone. Jej wargi napieraly na moje a czulem, ze sie rozklejam. Moze tego wlasnie sie balem. Oraz jeszcze wtedy pojedyncze. -Nie żebym cie nie skrzywdzila - wyszeptala, jakby czytajac w moich myslach. - Niestety pragniesz sie bac. Tylko -Ugryz mnie tutaj - poprosila szeptem. - Leciutko. Zrobilem to - delikatnie, powoli, bez pośpiechu. Pierwszy Poczulem jej piersi na korpusie a po chwili wtulala sie juz we pokonuje calym cialem. Nasze pocalunki staly sie glebsze, bardziej namietne, dluzsze. Więc wydarzenie troche mnie otrzezwilo. Parę chwili pozniej, wtuleni w siebie, tanczylismy w umiar "Just the Two of Us". Bylo mi właściwie dobrze.Byla silna, ale potrafila byc tez czula. Więcej pewna pani detektyw. Również co ty na obecne? Pasowalismy do siebie. Musnalem ustami jej konstrukcji, po szyje również zapór zatrzymalem sie na dluzej. Rozpialem jej stanik. Opadl na podloge. Sciagnalem jej majtki, ona mi szorty. Stalismy faktycznie poprzez dlugi czas, przygladajac sie samo nowemu - może z zachwytem - podsycajac w sobie namietnosc oraz zadze, oraz w ogole ogół zatem, co sie drogi nami dzialo. Pragnalem teraz Jamilli do bolu, ale wstrzymywalem sie. Oboje sie wstrzymywalismy. -Rozczarowany? - szepnela tak spokojnie, ze zaledwie ja do -Skadze znowu! Dlaczego mialbym byc rozczarowany. Milczala, przecież zapewne wiedzialem, o kim dziś pomyslala. Byly maz czesto ranil ja slowami. Przyciagnalem Jamille do siebie. Cialo miala gorace, rozpalone. Drzala. Kiedy osunelismy sie na lozko, wtoczyla sie na pokonuje. Pocalowala pokonuje w jakiś policzek, wkrótce w odmienny, po w usta. -Na pewnie nie jestes rozczarowany?-Ani troche. Jestes piekna, Jamillo. -Niech ci bedzie. W moich oczach jestes piekna. -Wejdz - mruknalem. - Wejdz, John.